Siedziałam na łóżku w pokoju i czekałam aż Laura wróci z tej swojej "misji". W końcu zadzwonił dzwonek poszłam odebrać bo moja kochana siostrzyczka nigdy nie nosi kluczy.
Otworzyłam dzwi i nagle do domu wbiegła Laura.
-AAAAAAAAAAA...-Zaczeła piszczeć Laura.
-Lau uspokuj się mów o co chodzi- mówiłam ze spokojem, ale w głębi duszy bałam się jak cholera, moja siostra jest do wszystkiego zdolna.
-1...2...3... Okey to tak mówiłam, że idę załatwić "misję" co nie ? - powiedziała już ze spokojem .
- No i co z wiązku z tym ? - Zaczełam się bać, co moja siora znów wymyśliła
- To, że załatwiłam nam bilet w pierwszym rzędzie na koncert..... ONE DIRECTION!! - Laura już nie wytrzymała i biegała po całym domu ze szczęsia. Ja sero dopiero po 10 min. uswiadomiłam co się przed chwilą stało i dołączyłam do tańczącej taniec " szczęścia" Laury...
CDN ♡♡
Wiem, że rozdział krótki ale nie miałam pomysłu co napisać, kolejny rozdział bedzie 28.września.2013r. i będzie na pewno dłuszy od tego. KOMENTUJECIE ;**
Przepraszam za błEdy ale pisałam z telefonu ;** / Piki
OdpowiedzUsuńFajny! :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/